Czy naprawdę jesz zdrowo? 7 rzeczy, które najczęściej zaskakują nas podczas konsultacji.
„Naprawdę staram się jeść zdrowo.”
To zdanie słyszymy w ReGeNesis bardzo często. I wiesz co? W większości przypadków wierzymy w nie bez cienia wątpliwości.
Bo kobiety, które do nas przychodzą, naprawdę chcą o siebie zadbać. Czytają etykiety, kupują dobre produkty, szukają przepisów, próbują nowych diet i coraz bardziej świadomie podchodzą do jedzenia.
A mimo to często okazuje się, że gdzieś po drodze wkradły się nawyki, które wcale im nie pomagają.
Nie dlatego, że robią coś źle.
Po prostu nikt ich tego wcześniej nie nauczył.
Dlatego pomyślałyśmy, że podzielimy się z Tobą kilkoma rzeczami, które podczas konsultacji zaskakują nasze klientki najbardziej.
Może odnajdziesz w nich również siebie.
1. „Przecież zjadłam śniadanie.”
Kiedy prosimy o opis pierwszego posiłku, często słyszymy:
„Kawa.”
Albo:
„Kawa i banan.”
Albo klasyczne:
„Nie miałam czasu, ale później nadrobiłam.”
I tutaj nie chodzi o ocenianie. Każdej z nas zdarza się wyjść z domu w biegu.
Problem pojawia się wtedy, gdy taki poranek staje się codziennością. Organizm po kilku godzinach zaczyna domagać się energii, a my zastanawiamy się, dlaczego po południu najchętniej zjadłybyśmy pół cukierni.
2. Zdrowo nie zawsze znaczy sycąco.
Sałatka brzmi świetnie.
Owsianka też.
Jogurt z owocami również.
Tylko że wszystko zależy od tego, co naprawdę znajduje się w środku.
Czasami pięknie wyglądająca sałatka zawiera tyle białka, że po godzinie znowu jesteśmy głodne.
Owsianka składa się głównie z płatków i owoców, a później dziwimy się, że o 11.00 zaglądamy do szuflady z przekąskami.
Zdrowe jedzenie również powinno dawać uczucie sytości.
3. „Ja prawie nie jem.”
To zdanie zawsze wywołuje u nas uśmiech.
Nie dlatego, że nie wierzymy.
Dlatego, że po chwili zaczynamy wspólnie przypominać sobie cały dzień.
Garść orzechów podczas pracy.
Kilka winogron przy robieniu obiadu.
Kawa z mlekiem.
Kęs kanapki dziecka.
Dwa herbatniki „do kawy”.
I nagle okazuje się, że tych drobnych przekąsek uzbierało się całkiem sporo.
Nie chodzi o to, żeby żyć z kalkulatorem w ręku. Chodzi o świadomość.
Bo tylko wtedy możemy coś zmienić.
4. Białko? „Chyba jem go wystarczająco.”
To kolejny moment zaskoczenia.
Większość osób kojarzy białko z kurczakiem albo odżywką dla osób ćwiczących na siłowni.
Tymczasem białko jest potrzebne każdemu z nas. Pomaga utrzymać masę mięśniową, wpływa na sytość po posiłku i jest niezbędne do wielu procesów zachodzących w organizmie.
Bardzo często okazuje się, że kobieta, która jest przekonana, że je go dużo, w rzeczywistości spożywa go znacznie mniej, niż przypuszczała.
I nie, nie oznacza to, że od jutra trzeba jeść kilogram kurczaka dziennie.
Czasami wystarczy lepiej skomponować posiłki.
5. „Przecież piję…”
To prawda.
Tylko kiedy pytamy, co dokładnie, najczęściej słyszymy:
„Kawę.”
„Herbatę.”
„Colę Zero.”
„Napój bez cukru.”
A kiedy pada pytanie o wodę...
Zapada cisza.
To właśnie dlatego kilka dni temu napisałyśmy cały artykuł poświęcony nawodnieniu. Bo temat wraca podczas konsultacji częściej, niż mogłoby się wydawać.
6. Weekend też jest częścią tygodnia.
Od poniedziałku do piątku wszystko idzie zgodnie z planem.
Jest śniadanie.
Jest obiad.
Jest ruch.
Jest woda.
Przychodzi sobota i nagle pojawia się myśl:
„Od poniedziałku znowu wrócę do zdrowego jedzenia.”
A przecież zdrowy styl życia nie polega na byciu idealną przez pięć dni i rezygnowaniu z dobrych nawyków przez kolejne dwa.
Najpiękniejsze efekty osiągają osoby, które potrafią znaleźć równowagę. Zjedzą lody z rodziną, pójdą na grilla ze znajomymi i następnego dnia po prostu wrócą do swoich codziennych nawyków. Bez wyrzutów sumienia.
7. Największe zaskoczenie? Zdrowie nie zaczyna się na talerzu.
Na końcu konsultacji bardzo często okazuje się, że problem wcale nie dotyczy jedzenia.
Bo jak zadbać o regularne posiłki, kiedy od rana gasimy cudze pożary?
Jak pamiętać o wodzie, kiedy telefon nie przestaje dzwonić?
Jak znaleźć czas na spacer, kiedy lista obowiązków wydaje się nie mieć końca?
Dlatego w ReGeNesis nigdy nie patrzymy tylko na dietę.
Patrzymy na całe życie.
Bo ciało nie działa w oderwaniu od codzienności.
Jeśli śpisz za mało, żyjesz w ciągłym stresie i nie masz chwili dla siebie, nawet najlepszy jadłospis nie rozwiąże wszystkich problemów.
Na zakończenie...
Jeśli po przeczytaniu tego artykułu pomyślałaś: „To trochę o mnie”, to wiedz, że nie jesteś sama.
Naprawdę.
Każdego dnia spotykamy kobiety, które chcą zadbać o swoje zdrowie, ale są zmęczone natłokiem informacji i nie wiedzą, od czego zacząć.
A my za każdym razem odpowiadamy podobnie.
Nie zaczynaj od perfekcji.
Nie próbuj zmienić całego swojego życia w jeden poniedziałek.
Zacznij od jednej rzeczy.
Może od śniadania.
Może od dodatkowej szklanki wody.
Może od większej porcji białka.
A może po prostu od chwili, w której usiądziesz spokojnie i zjesz posiłek bez telefonu w ręku.
Bo zdrowie naprawdę nie buduje się wielkimi rewolucjami.
Buduje się małymi decyzjami, które każdego dnia mówisz samej sobie.
I właśnie od nich zaczyna się prawdziwa zmiana.
🦋

