Dlaczego tak trudno pić wodę?

Dlaczego tak trudno pić wodę?

Magdalena Dembińska
27 czerwca 2026

To chyba jedno z najczęściej wypowiadanych zdań podczas konsultacji w ReGeNesis.

Kiedy rozmawiamy z kobietami o zdrowiu, pytamy nie tylko o wyniki badań, dietę czy aktywność fizyczną. Zawsze wracamy też do codziennych nawyków. I prędzej czy później pada pytanie:

„Ile wody pije Pani w ciągu dnia?”

Bardzo rzadko słyszymy konkretną odpowiedź.

Znacznie częściej odpowiedź brzmi: „Za mało, wiem…”, „Nie lubię wody”, „Ciągle zapominam” albo „Jak zacznę więcej pić, to nie wyjdę z toalety”.

Za każdym razem odpowiadamy podobnie.

To nie jest kwestia silnej woli tylko nawyku.

Nikt z nas nie rodzi się z butelką wody w ręku. Tak samo jak nikt nie rodzi się z nawykiem codziennych spacerów czy zdrowych śniadań. Tego po prostu uczymy się przez całe życie.

Czasami zastanawiam się, dlaczego tak bardzo komplikujemy dbanie o zdrowie. Potrafimy godzinami szukać informacji o najnowszych suplementach, modnych dietach i sposobach na poprawę samopoczucia, a jednocześnie zapominamy o czymś, czego potrzebuje każda komórka naszego organizmu.

Woda nie jest modna.

Nie ma efektownego opakowania.

Nie obiecuje spektakularnych rezultatów w siedem dni.

A mimo to uczestniczy praktycznie we wszystkich procesach, dzięki którym nasze ciało może prawidłowo funkcjonować. To dzięki niej składniki odżywcze docierają tam, gdzie są potrzebne, nerki mogą wykonywać swoją pracę, organizm utrzymuje właściwą temperaturę, a krew swobodnie krąży.

Nie oznacza to oczywiście, że każda dolegliwość wynika z odwodnienia. Byłoby to zbyt dużym uproszczeniem. Jednak z doświadczenia wiem, że wiele kobiet zaczyna szukać skomplikowanych rozwiązań, zanim zadba o te najbardziej podstawowe.

Bardzo często słyszę również obawy związane z częstym korzystaniem z toalety.

I rzeczywiście, na początku tak może być.

Jeżeli przez długi czas piłaś niewiele, organizm potrzebuje chwili, aby przystosować się do większej ilości płynów. To naturalna reakcja, która u większości osób po pewnym czasie ustępuje. Nie warto więc uznać jej za znak, że picie wody „nie jest dla mnie”.

Nigdy też nie namawiam nikogo do rewolucji.

Nie wierzę w postanowienia typu: „Od jutra wypijam trzy litry dziennie”.

Wierzę za to w jedną dodatkową szklankę.

W butelkę z wodą, którą zabierzesz do samochodu.

W szklankę wypitą przed każdym posiłkiem.

W małe decyzje, które z czasem stają się czymś tak naturalnym, że przestajemy o nich myśleć.

To właśnie z takich drobiazgów buduje się zdrowie.

Nie z perfekcji ani z wyrzeczeń czy jednorazowych zrywów.

Z codzienności.

W ReGeNesis często powtarzamy, że organizm naprawdę dużo do nas mówi. Problem polega na tym, że najczęściej zaczynamy go słuchać dopiero wtedy, kiedy zaczyna krzyczeć.

A przecież można wcześniej.

Można zacząć od prostych rzeczy.

Od lepszego śniadania.

Od krótkiego spaceru.

Od wcześniejszego pójścia spać.

I od szklanki wody.

To niewielka rzecz.

Ale czasami właśnie od takich niewielkich rzeczy zaczynają się największe zmiany.

Magda 🦋